Odszedł Zbigniew Kruszyński

Dodano na strone 31 marca 2020

W nocy z 29-30 marca zmarł nasz kolega i przyjaciel Zbigniew Kruszyński. Niegdyś członek Zarządu Regionu, później wieloletni kierownik działu eksperckiego Komisji Krajowej.

Urodził się 14 XI 1947 roku we Wrocławiu. Absolwent Politechniki Szczecińskiej, Wydział Budowy Maszyn. W „Solidarności”  od września 1980. Przedstawiciel „Solidarności” w Komisji Rektorskiej Politechniki Szczecińskiej. W 1981 członek Zespołu Płacowego Ogólnopolskiego Komitetu Porozumiewawczego Nauki.

Od 1989 delegat na kolejne WZD Regionu Pomorze Zachodnie, od 1992 członek ZR, 1992-1995 członek Prezydium ZR, od 1990 delegat na KZD, od 1995 członek KK, od 1997 członek Prezydium KK, od 2002 kierownik Biura Polityki Społecznej KK. W 1993 sekretarz Komitetu Strajkowego pracowników sfery budżetowej. W 1998 członek Komisji Trójstronnej (uczestnik prac zespołów ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych, ds. prawa pracy i układów zbiorowych, ds. ubezpieczeń społecznych. Odznaczony tytułem Zasłużony dla NSZZ „Solidarność” nie zdążył odebrać nagrody.

__________________________________________________________________________

Poniżej publikujemy treść listu pożegnalnego od Mieczysława Jurka, przewodniczącego Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Pomorza Zachodniego:

Drogi Kolego, drogi Zbyszku,

z ogromnym smutkiem przyjąłem informację o Twoim odejściu. Poznaliśmy się w stanie wojennym, przechodziliśmy różne koleje działalności związkowej: od współpracy z organizacją na Politechnice Szczecińskiej do działania w Zarządzie Regionu i Komisji Krajowej.

Wysoko ceniłem Twoją wyjątkową wrażliwość, która pozwalała Ci na oddaną pracę w najtrudniejszej dziedzinie, dotykającej obszarów biedy. By wypełniać dobrze zadania w tym obszarze, potrzeba było ogromnej cierpliwości, wielkiej wiedzy oraz miłości do ludzi, szczególnie tych, postawionych przez życie w sytuacji beznadziejnej. Zawsze podziwiałem Twoją determinację, by pomóc każdemu.

Docenieniem Twojej pracy i wysiłków była praca w Komisji Krajowej. To tam do końca mogłeś się realizować – nie tylko pomagając potrzebującym ale też mając wpływ na tworzenie prawa w tym zakresie. Wiele Twoich autorskich wdrożono z sukcesem w życie i wiem, jak trudno było Ci się pogodzić z przejściem na emeryturę i niemożnością doprowadzenia do końca niezałatwionych spraw.

Ubolewam, że wobec obecnej sytuacji epidemicznej, nie mogę pożegnać Cię osobiście. Obiecuję, że zrobię to, gdy tylko wszystko wróci do normy.

Żegnam Cię, Kolego. Niech Bóg ma Cię w swojej opiece.